Wiadomości dnia
Świat
Polska
Samorząd
Przegląd prasy
Integracja europejska

Słownik polityczny
Napisz do nas
Poleć znajomym
Reklama

www.centrumprasowe.net
www.e-commerce.pl
www.egospodarka.pl
www.eisp.pl
www.Senior.pl


R E K L A M A



Kingston: nowy dysk SSD
Laptopy TOSHIBA: nowe modele
PARP wspomaga rynek franczyzy
Nowe serwery sieciowe QNAP
Formularz ZUS IWA: zmiany w 2010r.
PandaLabs: najciekawsze wirusy 2009
Zakaz palenia: nowe regulacje wg KPP
Transcend: czytnik kart i hub USB w jednym



Ostatni sprawiedliwy
Krzysztof Różycki / 18.03.2003 17:32

Kwaśniewski chce zostać w przyszłości premierem

Jerzy Urban, symbol PRL-u okresu stanu wojennego, zażarty antyklerykał, dziś (być może) ostatni ideowy polski socjaldemokrata, pogrążył własne SLD i premiera Leszka Millera bardziej niż cała nieudolna opozycja razem wzięta. Dlaczego to zrobił? Z inspiracji prezydenta, dla zwiększenia sprzedaży „Nie”, a może z zamiłowania do prowokacji?


Projekt uchwały przygotowanej przez Prawo i Sprawiedliwość, wzywającej do dymisji premiera Leszka Millera.
Projekt uchwały Ligi Polskich Rodzin o skróceniu kadencji Sejmu.
Apel prezydenta o dymisję wszystkich członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
To wszystko zdarzyło się w ciągu kilku dni. Dla wielu obserwatorów polityki jest jasne, że gdyby Jerzy Urban, zeznając przed komisją śledczą, był bardziej powściągliwy, to dziś nikt nie domagałby się rozwiązania Sejmu, KRRiTV czy dymisji premiera.
O Urbanie mówi się w parlamencie więcej niż kiedykolwiek. Egzemplarze „Nie” widać nie tylko na biurkach Sojuszu, ale we wszystkich parlamentarnych klubach. Nawet w Lidze nie czyta się już tego tygodnika w konspiracji.
– Może dowiemy się czegoś nowego o naszych wrogach – tłumaczą się w LPR.
– „Nie” jest poniżej naszego poczucia smaku, ale dla dobra merytorycznej dyskusji czasem musimy wziąć je do ręki – krygują się w Platformie.

Nóż w plecy

– Urban to zdrajca, wsadził nam nóż w plecy. Zaszkodził bardziej niż Kaczyńscy z Giertychem razem wzięci – uważa wpływowy poseł SLD. – Tylko proszę nie podawać mojego nazwiska, nie chcę stać się bohaterem artykułu w „Nie”.
Po artykule „Urbanem w Millera” we „Wproście” wielu lewicowych polityków uwierzyło, że naczelny „Nie” działał w porozumieniu z ludźmi prezydenta.
– „Wprost” ma skłonności intryganckie, ale niezależnie od tego, jakie są stosunki między prezydentem a premierem, to nie mną się grało. Ja nie mam nic wspólnego z Kwaśniewskim. Prezydenta darzę wielką atencją, chociaż czasem popełnię jakąś złośliwość, bo taka już jest moja natura Skorpiona. Ponieważ pytania posłów były zadawane wedle publikacji w „Nie”, to i moje odpowiedzi były powtarzaniem tego, co wcześniej napisałem – twierdzi Jerzy Urban. – Wydaje się, że nienawiść do Michnika w łonie grupy premierowskiej leżała u podstaw projektu ustawy o radiofonii i telewizji. Na istnienie jakiegoś stronnictwa premierowsko-rywinowskiego wskazuje artykuł Barańskiego w „Trybunie”, gdzie pozytywnym bohaterem jest Rywin, a negatywnymi ja i Michnik. Ale absolutnie wykluczam sytuację, że Miller wysłał Rywina po 17,5 miliona i jeszcze żądał, żeby Agora zadeklarowała na piśmie, iż da łapówkę.
Michnik szalenie broni premiera, ale to nie spotyka się z wzajemnością.
Nie chcę hajcować konfliktu z premierem. Deklaruję, że nie mam w sobie pasji destruktora. Chciałbym tylko osiągnąć powściągnięcie osobistej władzy Millera i każdego przyszłego premiera. Chciałbym mądrzejszej polityki, chciałbym, żeby SLD rozpoczęło proces samoczyszczenia tak, żeby zażegnano niebezpieczeństwo oligarchicznych rządów kapitału, który wybiera polityków. Wymieniam tu z nazwiska Kulczyka ze względu na to, że jego interesy są oparte na władzy państwowej. Już widzę go jako przyszłego Berlusconiego.
– Kwaśniewski też wiedział o ofercie Rywina, ale Urban tylko premierowi zarzuca, że nie powiadomił prokuratury – denerwują się współpracownicy premiera.
– O Rywinie sam rozmawiałem z prezydentem. Jednak, w przeciwieństwie do Kwaśniewskiego, Miller był uczestnikiem sprawy, gdyż użyto jego imienia i brał udział w konfrontacji. Teraz sfery rządowe robią wokół mnie nastrój, jakbym był maniakiem czy plotkarzem. Należałoby zapytać Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy informowała tych, których informować powinna. Skoro w grę wchodził premier, to jest to typowa sprawa dla Agencji. To robi wrażenie spisku niewiedzy. Wszyscy, którzy urzędowo powinni reagować, zamykali oczy i zasłaniali uszy. Warszawa się trzęsła, a służby państwowe, które powinny działać, były jakoś powściągane. Komuś mającemu wielką władzę zależało na tym, żeby tej sprawie nie nadawać rozgłosu. Taką władzę miał tylko premier. Tymczasem po konfrontacji u premiera odniosłem wrażenie, że Rywin nie boi się Millera, tylko Michnika. A możliwość opublikowania wszystkiego w „Gazecie” wydawała mu się największym nieszczęściem, jakie może go spotkać.

Coraz częściej się czerwienię

– Zeznania redaktora Jerzego Urbana nie były żadnym zaskoczeniem – stwierdza posłanka SLD Izabella Sierakowska. – Wcześniej to wszystko można było wyczytać w „Nie”. To rzetelny dziennikarz. Nie wiem, jak dziś wyglądają stosunki premiera z prezydentem. Na temat zmiany premiera w klubie rozmów nie było. Owszem, gdzieś w kuluarach mówi się o pewnej rekonstrukcji rządu. I nic dziwnego, gdyż coraz częściej czerwienię się na spotkaniach z wyborcami. Bo jak można w dzisiejszych czasach proponować zniesienie wspólnego opodatkowania małżonków czy samotnych matek z dziećmi? Dziś w Sejmie tematem dnia jest rzekomy pakt prezydenta z Platformą i powołanie rządu fachowców, czy raczej autorytetów gospodarczych. Społeczeństwo odczuwa wstręt do wszelkich partii politycznych, więc kto wie...
– Rysowana w mediach linia podziału w SLD na ludzi prezydenta i ludzi premiera została wykreowana na zewnątrz. Nie chcę powiedzieć, że ktoś nad utrwalaniem takiego podziału usilnie pracuje. Może tak, może nie. Podziały, jeżeli istnieją, przebiegają zupełnie inaczej – uważa wiceprzewodniczący SLD Andrzej Celiński.
– Idzie wiosna – tak stosunki prezydenta z premierem ocenił wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej Bogdan Lewandowski.
Gdy to mówił, na Wiejskiej zaczął padać śnieg.
– Stałem się osobą niebezpieczną, dlatego nie jestem i już nie będę wtajemniczony w związki z władzą. Ale te związki nie są mi do niczego potrzebne, gdyż nie stanowiły one mojego źródła informacji. Stosunki Kwaśniewskiego z Millerem zawsze przypominały małżeństwo, gdzie po kłótniach i wzajemnych żalach następuje pojednanie i rozładowanie.
– Nie wierzę, żeby Urban grał teraz z Kwaśniewskim. Całe jego postępowanie wynika nie z gry, lecz z uczciwości. Wbrew oficjalnym deklaracjom, stosunki prezydenta z premierem nadal są złe – mówi kolejny poseł Sojuszu. – Kwaśniewski zrezygnował już z zakładania nowej partii, bo ma apetyt na przejęcie przywództwa w SLD, czyli w konsekwencji chce zostać w przyszłości premierem. To jednak dość odległa przyszłość. Na razie nie ma mowy o odejściu Millera. Przed referendum miałoby to fatalne skutki. A potem, kto wie...? Ale kto byłby następcą? Janik? Może nawet prezydent zgodziłby się na to mimo bardzo poważnej przypadłości ministra? Borowski? Marszałek to inteligentny, zdolny polityk, ale ma jedną wadę – nie lubi ludzi. Jak masz stołek, to cię zauważa, jak go stracisz, to przestajesz dla niego istnieć.

Na złodzieju czapka gore

– W moich rozmowach z ministrami zarysowywałem przyczyny, dla których państwo osiągnęło poważny stopień zepsucia. W swoją argumentację wplatałem sprawę Rywina jako jeden z objawów schorzenia państwa. Ale ich obchodziło tylko to, czy nie przypieprzę im w swojej gazecie jakąś aferą.
Dlatego tak wielkim zaskoczeniem była dla mnie konferencja prasowa z udziałem tych ministrów. Była nieskładna, niespójna. Rozdawano na niej oświadczenia ministrów, którzy na konferencji się nie pojawili. Ich reakcja robiła wrażenie, że „na złodzieju czapka gore”. Tylko niech powiedzą, co ukradli.
– Kwaśniewskiego i Millera wszystko dzieli, a łączą tylko doraźne interesy. W czasie gdy Kwaśniewski bawił się w klubach studenckich, Miller, żeby oderwać się od maszyny, zakładał czerwony krawat. To nie tylko walka o władzę, to osobiste antagonizmy i kompleksy. Stopień wzajemnej niechęci jest tak wielki, że o prawdziwym zawieszeniu broni nie może być mowy – uważa jeden z byłych ministrów Sojuszu.
– Nic nie wiem o żadnej wojnie między Pałacem a Kancelarią Premiera. Spotkanie prezydenta z premierem dotyczyło tylko rozwiązywania wielu bieżących spraw – stwierdza poseł Ryszard Kalisz.
– Już dawno temu mówiłem, że ekipa Millera nie wykazuje dostatecznej sprawności. Najpierw coś zapowiada, pobudzając apetyty, następnie wycofuje się, wzbudzając frustrację. Program wyborczy nie jest realizowany. Gdybym nagrał to, co przed objęciem urzędu zapowiadał Grzegorz Kołodko i puścił dziś przez radio – byłaby niezła zabawa. Sojusz nie ma szans wygrać następnych wyborów. Jedynym ratunkiem jest rzucenie na szalę społecznego zaufania do prezydenta, który po zakończeniu kadencji natychmiast powinien stanąć na czele SLD i poprowadzić do zwycięskich wyborów.
– Wystąpienie Urbana nie jest zdradą, ale na pewno stawia w trudnej sytuacji kilka osób z kierownictwa SLD – mówi sekretarz generalny Sojuszu Marek Dyduch. – Wyciągniemy z tego wnioski. Będę proponował, żeby odbyło się wspólne posiedzenie zarządu krajowego, komisji etyki i sądu partyjnego. W przypadku sygnałów o nadużyciach czy nieprawidłowościach musimy szybko reagować, a bohaterzy takich afer, do wyjaśnienia całej sprawy, powinni być zawieszeni w prawach członków partii. Będziemy bronić Millera. W czerwcu mamy referendum, w lipcu kongres. Do tego czasu trzeba zachować spokój.
Podczas głosowania nad uzupełnieniem porządku obrad o punkt dotyczący projektu uchwały PiS w sprawie podania się do dymisji prezesa Rady Ministrów SLD wykazało się żelazną dyscypliną. Na 197 posłów Sojuszu w głosowaniu wzięło udział 195 (przyjechali nawet chorzy na grypę, z 39-stopniową gorączką!). I wszyscy jednogłośnie poparli premiera.
– Możemy się różnić, ale jak trzeba, jesteśmy solidarni. O takiej dyscyplinie prawica może tylko marzyć – śmieje się poseł Jerzy Dziewulski.

Lepper – całkiem rozumny człowiek

– Na przywództwo po Millerze nie brak ochotników. Oleksy, Borowski, może Cimoszewicz, ale to człowiek nieznośny we współpracy. Skoro Krzaklewski wymyślił Buzka tak, jakby wybrał go z książki telefonicznej, to SLD też jest w stanie wyłonić nowego premiera. Sprzeciw wobec przywódcy wyraźnie narasta. Niestety, nie są to zmagania koncepcji, lecz koterii i grup interesów. Dlatego gdy tylko premierowi jeszcze bardziej powinie się noga, a powinie się, wszyscy skoczą na to pochyłe drzewo. Jako członek SLD nie chcę, żeby Sojusz przegrał wybory. Gdyby miał przegrać, to się z tego powodu nie powieszę. Ale kto ma je wygrać? Komu tę władzę oddawać? Boję się Kaczyńskich. Proponowana przez nich konfiskata mienia za nieudzielenie informacji, czy dalsze wzmocnienie wszechwładzy premiera, to jakieś horrory, rojenia dyletantów. Sojusz będzie zmuszony do szukania koalicjanta. Alians z Platformą z chęcią widziałby Kwaśniewski. Ale zwrot w kierunku liberalnym nie znajdzie społecznej aprobaty, większą znalazłby sojusz z Samoobroną. Problem polega tylko na tym, że Lepper to w Samoobronie jedyny całkiem rozumny człowiek. A na koalicję to stanowczo za mało. I jak w takiej sytuacji nie popaść w konflikt z prezydentem? Mimo że wielu polityków nie może się z tym pogodzić, Jerzy Urban jawi się jako najbardziej uczciwy człowiek lewicy. Bo jak sam mówi: Uczciwy jest ten, kto nie ma powodów do nieuczciwości. W zamieszczonym w „Wysokich Obcasach” „Kwestionariuszu Herolda” wicemarszałek Senatu Kazimierz Kutz, na pytanie, od kogo kupiłby używany samochód, odpowiada: od Jerzego Urbana. To zapewne największy komplement, jakim kiedykolwiek potraktował szefa „Nie” opozycyjny polityk.
Gdy Roman Giertych nawoływał do samorozwiązania parlamentu, a Jerzy Urban odpoczywał w Rzymie – mieście znanym z cudownych nawróceń – w sejmowej kawiarence pił piwo Bogdan Gasiński. Główny świadek Andrzeja Leppera w sprawie rzekomej korupcji polityków SLD i Platformy Obywatelskiej, znawca talibów, specjalista od wąglika.
– Do gmachu Sejmu wszedłem bez ważnej przepustki. W kieszeni mam scyzoryk, a w kurtce pistolet gazowy. Chcę udowodnić, że tu może wejść każdy. Wejść i dać w łeb komu chce. Jestem na wolności, mam przy sobie dwa paszporty, nie zdradzę, czyj jest drugi. Na kasetach posiadam dowody korupcji polityków. O Rywinie i Polsacie też wiem niemało. Znam powiązania istniejące w świecie przestępczym. Wielu polityków i biznesmenów spotykało się przy mnie w Mikołajkach. Oficjalnie należę jeszcze do Samoobrony. Proszę, to moja legitymacja, ale szukam innych kontaktów.
Ciekawe, czy Gasiński działa z inspiracji prezydenta, premiera, szefa Samoobrony, al-Qaidy, „Pruszkowa” czy „Wołomina”?
Sejmowej komisji śledczej służymy stosownym nagraniem (niestety, nie cyfrowym). Wówczas osoba Jerzego Urbana na pewno zejdzie na drugi plan.

źródło:www.angora.com.pl


[ | ]


Czy dojdzie do II tury wyborów prezydenckich?
Tak
Nie
Nie mam zdania



GRUPY DYSKUSYJNE
pl.biznes
pl.biznes.banki
pl.internet.polip
pl.praca.dyskusje
pl.praca.oferowana
pl.praca.szukana
pl.soc.prawo
pl.soc.prawo.podatki
R E K L A M A


aktualności | partie | wybory | integracja europejska | publicystyka | katalog stron
słownik polityczny | napisz do nas | poleć znajomym | reklama

© 2002 Wybory.com.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone
Agregat