Wiadomości dnia
Świat
Polska
Samorząd
Przegląd prasy
Integracja europejska

Słownik polityczny
Napisz do nas
Poleć znajomym
Reklama

www.centrumprasowe.net
www.e-commerce.pl
www.egospodarka.pl
www.eisp.pl
www.Senior.pl


R E K L A M A



Kingston: nowy dysk SSD
Laptopy TOSHIBA: nowe modele
PARP wspomaga rynek franczyzy
Nowe serwery sieciowe QNAP
Formularz ZUS IWA: zmiany w 2010r.
PandaLabs: najciekawsze wirusy 2009
Zakaz palenia: nowe regulacje wg KPP
Transcend: czytnik kart i hub USB w jednym



W poszukiwaniu "eurosceptyków"...
Tomasz Sadowski / 24.01.2003 16:14



Jak już stwierdziliśmy w poprzednim odcinku eurosceptycy (żeby nie było żadnych wątpliwości pod tą nazwą rozumiem, nie wszystkich, którzy są wobec UE sceptyczni, ale tych, którzy są przeciwni przystąpieniu Polski do UE. Jest to poważna różnica ponieważ sceptyk może także proponować rozwiązania pozytywne, czyli co należy zrobić, przeciwnicy wstąpienia do UE wiedzą zazwyczaj jedynie, że nie należy przystępować i na tym się ich mądrość kończy) mają swoją własną wiarę w rozwój przyszłości, podobną do marksistowskiego materializmu historycznego i wiedzą, że integracja europejska zakończy się ogólną katastrofą. Przyjmując takie założenie rzeczywiście można się zgodzić, że może lepiej, żeby Polska nie wchodziła do budynku, który za chwilę ma się zawalić. Jednocześnie są przekonani, że żadne działania nie są w stanie nigdy i pod żadnym warunkiem tej katastrofie zapobiec. Eurosceptycy, jako jeden z grzechów głównych UE, wymieniają często Wspólną Politykę Rolną. Kiedy jednak słyszą słowa komisarza rolnego Fischler'a, że Big Bang jest wstępem do reformy tej polityki, do jej poważnego ograniczenia, a docelowo likwidacji, to jak reagują? Można byłoby pomyśleć, że powinni się ucieszyć przynajmniej ci, którzy odgrywają tutaj liberałów? Nic podobnego! Natychmiast podnoszą się głosy mówiące o tym, że Polska nie będzie w stanie skorzystać z subwencji, i że Niemcy specjalnie wymyślają jakieś głupie reformy tylko po to, żeby okraść polskich rolników z należnych im pieniędzy.

Kryzys gospodarczy dotknął wszystkie regiony świata nie wyłączając także UE. Bardzo częstym tematem eurosceptyków jest więc oczywiście bezrobocie w krajach UE. Co prawda nasze wejście do UE jeszcze tylko podwyższy statystykę w tym względzie, ale nie to jest dla eurosceptyka interesujące. Ulubionym tematem stały się Niemcy, które rzeczywiście z powodów indolencji tamtejszych polityków i poważnych inwestycji poczynionych w nowych landach, nazywane są "Der kranke Mann Europas - Chory człowiek Europy". Nie biorą pod uwagę faktu, że Niemcy są wiodącą nacją eksportową, i że chorują oni na tę samą chorobę co Japonia. Wielkie nacje, które swoją gospodarkę opierają głównie na eksporcie w czasach światowej recesji przeżywają problemy. Polska w tym akurat względzie jest akurat do Niemiec mało porównywalna, ale mniejsza o to, przecież takimi szczegółami Wybawca Narodu się przejmował nie będzie. Chodzi tu o coś innego. Otóż często mówi się, że wejście do UE ograniczy nasze możliwości samodzielnego decydowania o kierunkach rozwoju gospodarczego i zaraz wysnuwany jest z tego wniosek, że oczywiście będzie jeszcze gorzej niż teraz, bo skoro w takich bogatych państwach jest niedobrze to pewnie będą to sobie próbowały na nas odbić. Eurosceptycy zakładają więc, że jeżeli nie przystąpimy, to w Polsce znajdzie się ktoś, kto będzie mądrzejszy i zrobi tak, że będzie u nas lepiej niż w UE. Eurosceptycy nie zdradzają nigdy imienia tego Cudotwórcy, który zaraz po przegranym przez "lewactwo" referendum przejmie władzę i zaprowadzi liberalny raj, ale nie będziemy się teraz nad tym zastanawiać, bo jest to zdecydowanie wątek na oddzielny felieton, albo i kilka. Stracimy więc suwerenność i Niemcy będą nas wyzyskiwać tak jak teraz już zapewne wyzyskują resztę Europy. Wejdziemy do UE i wszystko stracone. Nic już się nie da zrobić! Koniec z liberalizmem! Nastaną warunki będące skrzyżowaniem kołchozu z hitlerowskim (no bo Niemcy oczywiście tam rządzą) obozem koncentracyjnym. Pomijane milczeniem są oczywiście państwa, gdzie bezrobocie jest niskie. Jak więc to możliwe, że w takiej Danii nie sięga ono 5%, a w Holandii wynosi około 6%? Jak coś takiego może się zdarzyć w eurokołchozie?!? Jak socjaliści z Brukseli mogą pozwalać na to, żeby co czwarty Duńczyk był zwalniany przez podłego kapitalistę średnio raz w roku, jak w jakiejś Ameryce? I pytanie zasadnicze jak to jest możliwe, że w ogóle państwa UE różnią się od siebie? Przecież wejście do UE jest oddaniem suwerenności! Od zaraz wchodzi policja sprawdzająca kształt bananów i Europejskie Rady Zakładowe i Kluby Europejskie w podstawówkach i te "tysiące absurdalnych przepisów", od których nie ma odwołania? Otóż eurosceptykom fakty nie przeszkadzają zasadniczo w głoszeniu płomiennych kazań, ponieważ UE nie jest dla nich już czymś realnym a tworem jedynie transcendentnym. Uosobieniem wszelkiego zła, o którym czytają w swoich pisemkach, i o którym słyszą codziennie w audycjach nadawanych przez hiper - narodową rozgłośnię, korzystającą z nadajników rozmieszczonych w Rosji. (Czyżby ten kierunek miał być alternatywą dla UE?) To co dzieje się w państwach UE naprawdę nie ma znaczenia, bo wiara nie potrzebuje faktów a jedynie i tylko samej siebie. No dobrze, ale jak w takim razie wygląda eurosceptyczne zbawienie? O tym za chwilę.




<< Poprzednia strona | 1 | < 2 > | 3 | Następna strona >>

[ | ]


Czy dojdzie do II tury wyborów prezydenckich?
Tak
Nie
Nie mam zdania



GRUPY DYSKUSYJNE
pl.biznes
pl.biznes.banki
pl.internet.polip
pl.praca.dyskusje
pl.praca.oferowana
pl.praca.szukana
pl.soc.prawo
pl.soc.prawo.podatki
R E K L A M A


aktualności | partie | wybory | integracja europejska | publicystyka | katalog stron
słownik polityczny | napisz do nas | poleć znajomym | reklama

© 2002 Wybory.com.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone
Ubezpieczenia komunikacyjne