Wiadomości dnia
Świat
Polska
Samorząd
Przegląd prasy
Integracja europejska

Słownik polityczny
Napisz do nas
Poleć znajomym
Reklama

www.centrumprasowe.net
www.e-commerce.pl
www.egospodarka.pl
www.eisp.pl
www.Senior.pl


R E K L A M A



Kingston: nowy dysk SSD
Laptopy TOSHIBA: nowe modele
PARP wspomaga rynek franczyzy
Nowe serwery sieciowe QNAP
Formularz ZUS IWA: zmiany w 2010r.
PandaLabs: najciekawsze wirusy 2009
Zakaz palenia: nowe regulacje wg KPP
Transcend: czytnik kart i hub USB w jednym



Rządowe roszady na Nowy Rok
radek turkiewicz / 08.01.2003 17:46

Tego się można było spodziewać. Po nowym roku Leszek Miller wymienił kilku ministrów swojego rządu. Na dziennikarskich giełdach bliżej odwołania były jednak zupełnie inne osoby. Spodziewano się raczej dymisji minister edukacji Krystyny Łybackiej i mocno krytykowanego ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, który reformując po raz kolejny państwową opiekę zdrowotną wprowadza coraz większy chaos. A zadłużenie służby zdrowia rośnie. Liczono się także z dymisją „winietou” czyli wicepremiera i ministra infrastruktury Marka Pola, który zaskarbił sobie miliony polskich kierowców propozycją odpłatności za używanie dróg w formie winietek. I dziwnym trafem nie ma jeszcze propozycji odpłatności za używanie, przez pieszych, chodników. Wydaje się jednak, że premier czeka dopiero na efekty pracy swojego zastępcy z nadania UP i trudno mu się dziwić. Tym bardziej, że ławka UP jest krótka.

Miller jednak uznał, że przyszedł czas na ministra skarbu – Wiesława Kaczmarka i ministra gospodarki Jacka Piechotę. Kolejny raz premier zaskoczył opozycję i media a kto wie, być może także partie koalicyjne. Uznał, że gospodarka i prywatyzacja to dwie dziedziny, w których ministrowie nie spełniają jego oczekiwań. Być może, jak sugerują niektórzy politycy opozycji chodzi o odwrócenie uwagi opinii publicznej od „sprawy Rywina”. Pojawiły się również głosy, że o to zaczyna się rywalizacja między obozem prezydenckim a obozem premiera Millera. A Kaczmarek i Piechota to ponoć ludzie prezydenta Kwaśniewskiego. Obie hipotezy na razie nie mają mocnych podstaw, choć przyznać trzeba, że coś może być na rzeczy. Mówi się także o konflikcie Piechoty z wicepremierem Kalinowskim, choć mało prawdopodobne jest odwołanie tego ministra ze względu na niechęć wicepremiera.
Z punktu widzenia koalicji, odwołanie tych dwóch ministrów było to dobre posunięcie marketingowe. Minister Piechota był ostatnio krytykowany za sprawę Stoczni Szczecińskiej, sytuację wokół fabryki kabli w Ożarowie i restrukturyzację górnictwa. W żadnej z tych spraw nie był ani zbyt stanowczy, ani konkretny. Obiecywał, wycofywał się, dryfował, nie podejmując żadnej decyzji, jednocześnie zaogniając sytuację.
Minister Kaczmarek natomiast był arogancki, denerwował prawdopodobnie również własne zaplecze polityczne, był skonfliktowany z wieloma osobami. Odszedł gdy premier wymyślił w końcu jakieś uzasadnienie, czyli zbytnie upolitycznienie procesu prywatyzacji pod rządami Kaczmarka. Powód błahy i trochę humorystyczny, bo nowy minister skarbu faktycznie nie jest związany bezpośrednio z SLD, ale pośrednio będzie jeszcze bardziej oddany premierowi, gdyż nie ma za sobą żadnej siły politycznej, grupy, nawet koterii. I być może Millerowi chodziło właśnie o to, gdyż Kaczmarek był ministrem, który potrafił mieć własne zdanie, był zbyt niezależny i potrafił sprzeciwić się pomysłom premiera. Abstrahując od niechlubnej przeszłości nowego ministra skarbu – Sławomira Cytryckiego, który przyznał, że był świadomym współpracownikiem wywiadu, jest on uważany za znakomitego menadżera i bankowca.
Miller może jeszcze pochwalić się tym, że przy okazji zmniejsza liczbę ministrów i urzędników, gdyż połączył ministerstwo gospodarki i ministerstwo pracy w jeden organizm. Na czele tego nowego „superministerstwa” stanął nie kto inny, ale dotychczasowy minister pracy – Jerzy Hausner. Chwalony na swoją pracowitość, kompetencję, sumienność i niekonfiliktowość. Oczywiście, jak wiemy z doświadczenia nie zmniejszy się liczba biurokratów nawet o jednego urzędnika. Wydaje się, że stanie się wręcz odwrotnie, bo biurokratyczny lewiatan jest już tak rozpędzony w swojej pazerności, że potrzebuje kolejnych doradców, kierowników, wiceministrów, referentów, etc.
Pomysł z połączeniem tych dwóch dziedzin życia społecznego i gospodarczego (praca i gospodarka) w jednym ministerstwie jest dość nowy, ale nie jest to polski wynalazek. Wprowadził go rząd socjaldemokratyczny w Niemczech. Jak dotąd się nie sprawdził, ale kto wie, być może Hausner poradzi sobie i koordynacja problemu bezrobocia z rozwojem gospodarczym zmniejszy napięcia społeczne w Polsce. W to bym nie wierzył, ale dobrze życzę ministrowi Hausnerowi. Chciałbym się mylić.
Na poboczu tych zmian stanęła jeszcze kwestia nowego ministra do spraw referendum akcesyjnego, który jest ministrem bez teki, ale wchodzi w skład Rady Ministrów. Został nim Lech Nikolski, bliski współpracownik Leszka Millera, dotychczas szef gabinetu politycznego i jego szara eminencja. Jego zastępcą został Sławomir Wiatr, który pożegnał się ze stanowiskiem głównego „zniechęcacza” Polaków do integracji z Unią Europejską. Jego urząd został rozwiązany. Czekam teraz kiedy zostanie wysłany na daleką placówkę dyplomatyczną w jakimś egzotycznym kraju. Być może stanie się to już w tym roku, po czerwcowym referendum.
Rotacja dotknęła również wiceminister kultury - Aleksandrę Jakubowską, która awansowała z drugiego miejsca w ministerstwie trwonienia pieniędzy na pierwsze miejsce wśród doradców premiera. Minister od kontrowersyjnej ustawy radiowo-telewizyjnej stała się teraz bardzo ważną i wpływową osobą.
Na marginesie tych zmian kadrowych, w bólach zrodziła się i lada chwila może się stać prawem – ustawa o biopaliwach, czyli rozbój i granda w biały dzień. Mogę zrozumieć przesłanki ekonomiczne takiej ustawy dla rządzących, szczególnie chłopów; ich doradców, kolegów, znajomych, przyjaciół, mających gorzelnie, specjalne zakłady do produkcji „ekologicznego” paliwa, hektary pół obsianych rzepakiem, itd. Natomiast obligatoryjność używania takiego paliwa i niemożność wyboru tańszego, bez dodatku estrów i spirytusu, to już nawet nie socjalizm, to przejaw zupełnego lekceważenia praw wolnego rynku i opinii społecznej. Liczę, że prezydent zawetuje tę ustawę, podobnie jak wcześniej pomysły wicepremiera Kołodki. I pomyśleć, że kolejny raz trzeba liczyć na lewicowego prezydenta, który broni obywateli przed lewicowym rządem...

Radek Turkiewicz


[ | ]


Czy dojdzie do II tury wyborów prezydenckich?
Tak
Nie
Nie mam zdania



GRUPY DYSKUSYJNE
pl.biznes
pl.biznes.banki
pl.internet.polip
pl.praca.dyskusje
pl.praca.oferowana
pl.praca.szukana
pl.soc.prawo
pl.soc.prawo.podatki
R E K L A M A


aktualności | partie | wybory | integracja europejska | publicystyka | katalog stron
słownik polityczny | napisz do nas | poleć znajomym | reklama

© 2002 Wybory.com.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone
Remixy