Partyzantka przedwyborcza
Autor, 15.02.2005 09:15

Coraz bardziej widoczne staje się fakt, iż wybory parlamentarne są tuż, tuż. Z dnia na dzień można zaobserwować znaczące zmiany i zawirowania na scenie politycznej i nie tylko.

Pierwszym znaczącym krokiem była „lista Wildsteina”. Jak twierdzą niektóre środowiska lewicowe, posunięcie redaktora Bronisława Wildsteina miało na celu zdyskredytowanie całej lewicy, jako atrybut walki przedwyborczej. Zawrzało i to bardzo, rozgorzały dyskusje zarówno polityczne, jak i społeczne na temat celowości działań dziennikarza.

Kolejną zagrywką polityczną był „List otwart do tych, którzy nie chcą być bezradni” wystosowany przez lidera Unii Wolności Władysława Frasyniuka, wicepremiera Jerzego Hausnera, byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego oraz szefa partii Centrum Janusza Steinhoffa. Panowie zadeklarowali stworzenie nowej siły politycznej, która ma być współtworzona przez ludzi dotychczas niezwiązanych z polityką. Jest to ewidentna zagrywka, mająca na celu stania się liczącym kandydatem w nadchodzących wyborach parlamentarnych, szczególnie, jeśli uwzględni się panujący w społeczeństwie kryzys zaufania do elit politycznych. Silnym atutem jest także osoba prof. Zbigniewa Religi, który cieszy się dużym autorytetem w społeczeństwie. Nowa formacja jest określana jako „demokratyczna”. Skład liderów świadczy już o dość dużym zróżnicowaniu ze względu na „opcje macierzyste”. Nowa opcja ma mieć charakter centrolewicowy i może być znaczącą alternatywą dla Platformy Obywatelskiej, która znacznie chętniej skłania się ku prawicy.

SLD długo nie czekało z reakcją na rewelacje „Listu otwartego...” i byłego kolegi klubowego, Hausnera (wicepremier opuścił szeregi SLD na początku lutego), a szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej oznajmił, iż partia wycofuje swoje poparcie dla Jerzego Hausnera.

Także w samej dopiero raczkującej sile politycznej słychać pewien rozdźwięk. Sekretarz generalny Unii Wolności oznajmił, że nowa formacja może powstać jedynie po ustąpieniu z funkcji w rządzie Marka Belki przez Hausnera. Wicepremier zapowiedział, iż nie ma zamiaru podać się do dymisji.

Na decyzję Jerzego Hausnera nie chciała być także „niema” SdPl. Współpracę w imieniu swej partii zaproponował wicemarszałek Tomasz Nałęcz.

Oliwy do ognia dodaje stanowisko premiera Marka Belki. Po pierwsze, wbrew namowom SLD, nie zdecydował się odwołać Jerzego Hausnera, wręcz dodał, iż ewentualne wotum nieufności wobec wicepremiera, będzie traktowane jak wobec całego rządu. Na dodatek w piątek Prezes Rady Ministrów wyraził nadzieję, że sejm się samorozwiąże 5 maja, gdyż termin nowych wyborów w czerwcu wg Belki jest odpowiedni.

Z godziny na godzinę sprawy przyjmują diametralnie inny obrót, co z pewnością można przyjmować, jako zapowiedź niezwykle fascynującej i pełnej niespodzianek, jak i bezpardonowej, walki o uzyskanie jak największego poparcia społecznego w nadchodzących wyborach.




__________________________________________________________________

© 2002 Wybory.com.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone