Znów rżną głupa
Autor, 11.02.2003 17:56

Po demonstracjach taksówkarzy, które odbyły się 27.I, JE Grzegorz W. Kołodko pojawił się w reżymowej telewizji – i na pytanie Kamila Durczoka: „czy...” odparł zdaniem, za które powinien chyba w moim „Najwyższym CZAS!”-ie otrzymać Nagrodę Kwaśnego Ogórka przyznawaną za Największe Głupstwo tygodnia.
Powiedział był mianowicie, że „wprowadzenie kas fiskalnych na pewno nie zrujnuje taksówkarzy, ponieważ nie jest to intencją Rządu!!!”


O p. prof. G.W.K. opowiadano różne historyjki – między innymi o różnicy między p. prof. Kołodką a Panem Bogiem (różnica jest taka, że Bóg nie myśli, że jest profesorem Kołodką). Do tej pory traktowałem to jako średni dowcip – teraz widzę, że jest celny: otóż p. Kołodko jest absolutnie pewien, że jeśli coś się dzieje tak, a nie inaczej, to dlatego, że takie właśnie były intencje Rządu!!
W rzeczywistości na ogół jest dokładnie odwrotnie. Ingerencje rządów powodują skutki dokładnie odwrotne od zamierzonych – a zawsze całkiem odległe od zamierzonych. Np. pomysłodawcy podatku dochodowego (zwłaszcza progresywnego!) to nie byli dzisiejsi cyniczni złodzieje, tylko szlachetni socjaliści pełni jak najlepszej woli (przypominam, że Piekło jest wybrukowane właśnie dobrymi chęciami!). Otóż chcieli wyrównać szanse biednych i bogatych. W rzeczywistości największe zyski osiągają nie wielkie, tłuste firmy – lecz ich mali, drapieżni konkurenci... i to oni są bici przez dochodowy podatek progresywny. W rządzonej od 1975 r. przez Czerwonych Szwecji rodzina Wallenbergów skupiła już w swym ręku ponad 2/3 wartości całego przemysłu szwedzkiego – nie „mimo podatków progresywnych”, a „wskutek wysokich podatków progresywnych” (konkurenci zresztą nawet nie próbują walczyć – po prostu wyjeżdżają ze Szwecji i zakładają firmy gdzie indziej).
Przykładem ubocznych skutków działalności rządu jest pomysł maoistów, by wytępić wróble, które wyżerają zbyt wiele ziaren ryżu. Każdy wieśniak był opłacany za przyniesienie główki zabitego wróbla, więc system okazał się niesłychanie skuteczny. Niestety: efektem było niesamowite rozmnożenie się robactwa (zjadanego przedtem przez wróble), które żywiło się m.in. również ryżem – a dodatkowym ubocznym skutkiem była przerażająca plaga much i innego bzyczącego paskudztwa (które wróble uważały jednak za smaczne kąski).
I tak dalej. „Walka z bezrobociem” powoduje w sposób nieunikniony zwiększenie się bezrobocia, „poprawa sytuacji kobiet w pracy” powoduje, że nikt nie chce zatrudniać kobiet – przykłady można mnożyć i mnożyć.
Nie przeszkadza to ludziom, gdy np. brakuje wody, domagać się, by rząd coś z tym zrobił. Co prawda, gdyby Rząd nic nie zrobił, to cena wody poszłaby w górę i zaraz kilku businessmanów zaczęłoby wodę dostarczać – ale to jest za proste. Powołuje się specjalną komisję, której pierwszą konstatacją jest zazwyczaj stwierdzenie, że woda jest za droga i trzeba ustanowić jej sztywną cenę – nie wyższą, lecz niższą niż poprzednia. W tym momencie nikomu nie opłaca się budowanie wodociągów, a posiadacze beczkowozów sprzedają wodę na czarnym rynku po cenach kilkakrotnie wyższych. Nikt na nich nie doniesie – bo każdy chce pić, a wie, że bez tych ohydnych spekulantów wszyscy pomarliby z pragnienia.
Wracając do taksówek: JE Grzegorz W. Kołodko powiedział, że chce, by fiskus więcej z tego interesu miał, nie naruszając interesów taksówkarzy. Niestety: ponieważ niezależnie od zainstalowania (lub nie) kas fiskalnych więcej ludzi taksówkami jeździć nie będzie, to jeśli fiskus będzie miał z pieniędzy zapłaconych przez klientów więcej, to taksówkarze będą mieli mniej. I koniec dyskusji – niech p. prof. Kołodko nie rżnie publicznie głupa!
A jak chce, by mieć więcej, to niech obniży akcyzę od paliw. Taryfy pójdą w dół, taksówkarz zamiast 5 minut jeździć i 32 godziny stać, będzie dwie godziny jeździł, a 5 minut stał, zarobi 30 razy więcej – to i MinFin będzie miał więcej...
Chytry dwa razy traci – panie Ministrze!

źródło:www.angora.com.pl

__________________________________________________________________

© 2002 Wybory.com.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone